Part I - Don't Be Gone Too Long

- Jeszcze długo chciałaś czekać z tą informacją ?

Jacob siedział na przeciwko mnie w kawiarni i wykrzykiwał mi to wszystko w twarz. Wiedziałam że wszyscy się na nas gapią. Dość nerwowo dopijałam drugą kawę.

- Beth wie o tym.?

- Bethany jedzie ze mną. - przełknęłam tą ogromną kulę co stanęła mi w gardle w chwili gdy wypowiadałam te słowa.



Przez moment widziałam łzy w jego oczach, spuścił głowę i chwilę się nie odzywał, nie płakał lecz rozmyślał.. Nie słyszałam nic poza biciem mojego serca. Zawsze w takich sytuacjach wybuchał. Nie dziwiłam się mu. Był odważny, ale nie na tyle by powiedzieć co do niej czuje.

- Więc stracę was obie.? - zapytał, ale nie oczekiwał odpowiedzi.

- Nie, oczywiście że nie. Będę pisać, Beth też i przyjedziesz. Mówiłeś że cały sierpień masz wolny. Tak.?

- No niby tak. Ale to nie to samo co mieć was obok. - Powiedział z wymuszonym uśmiechem.

- Która godzina.? - zapytałam, a on spojrzał na zegarek.

Ale w jednym momencie mina mu zrzedła i spojrzał na mnie przerażony.

- Spektakl.

Nie, nie, nie. Choć byliśmy dość blisko to i tak wiedziałam że się spóźnię. Zaczęłam zmieniać louboutiny które przywiózł mi z Francji na wygodniejsze Adidasy. Mógł pozwolić sobie na taki wydatek. Był modelem, miał kontrakt na wyłączność z Diorem i własne mieszkanie. Zawsze się zastanawiałam jak tak szybko to osiągnął. No tak, miał to coś. Zawsze przypominał mi rzeźbę. Idealnie dopracowane detale i misterne szczegóły.

- Choć - powiedział, położył na stół dziesięć dolarów i chwycił mnie za rękę.



Wyszliśmy z Starbucks i biegliśmy się w stronę Broadway'u. Przypomniałam sobie kiedy miałam dziewięć, może dziesięć lat i pierwszy raz poszliśmy do tego teatru. Już wtedy wiedziałam że chcę związać swoje życie z tym magicznym miejscem. A teraz zostanie mi to odebrane. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Jacob się zatrzymał, spojrzał na mnie, otarł łzy i patrzył na mnie tym swoim wzrokiem. Przyjaznym, a zarazem tak seksownym. Beth dużo traci. W tym momencie to ona powinna przed nim stać, czuć to samo co ja i wreszcie się przyznać.

- Już dobrze - spytał, a ja przytaknęłam.

- Tak... - obczaiłam go zawadiackim wzrokiem i uśmiechnięta powiedziałam - Gonisz - i zaczęłam uciekać.

Przynajmniej miałam chwilę na rozmyślenia. O niedalekiej przyszłości, o spektaklu który mam za piętnaście minut. O tej trochę oddalonej, o Gold Coast, o Anne, o szalonych wakacjach które za dwadzieścia cztery godziny się rozpoczną, i o tej dalekiej. Spojrzałam za siebie tylko raz i zdążył mnie złapać. Przytulił mnie i tak przez chwile staliśmy, nie obchodziło nas nic, nie słyszałam nic, skupiłam się na tym co tu o teraz.

Z tylnej kieszeni jeansów Jacoba zaczęły wydobywać się ciche dźwięki Misery - Maroon 5. Więc pozwoliłam sobie odebrać.

- Halo.

- Sophie. Próbuje się do dodzwonić ciebie od godziny. Gdzie ty jesteś.? - krzyknęła moja stylistka do słuchawki.

Odsunęłam się do Jacoba i spojrzałam za siebie. Zauważyłam wielki plakat ogłaszający że od kwietnia grają "Right Now" musical w którym występuje.

- Stoimy przed wejściem, zaraz będę.

Rozłączyłam się i oddałam telefon. Wiedziałam że muszę się pospieszyć. Podbiegłam do drzwi i weszłam do środka. Tylko raz się rozejrzałam i popędziłam do garderoby. Po drodze spotkałam tylko który popatrzał na mnie z dezaprobatą.

- Jestem - zdyszana usiadłam na fotelu w garderobie i spojrzałam na Patine.

- Gdzie byłaś - zapytała się i zabrała się za nakładanie pudru na moją twarz.

W tym momencie do garderoby wszedł Jacob. Nie chciałam nic mówić przy nim więc krótko skończyłam tę rozmowę.

- Musiałam coś załatwić - odpowiedziałam krztusząc się odrobiną proszku który nie wiem jak ale wylądowała w moim gardle.

Po paru minutach skończyła robić mi makijaż i kazała na chwilę wyjść Jacobowi, ale ten to zlekceważył i został. Zażenowana tym stałam w samej bieliźnie czekając aż Pat znajdzie moje przebranie. Nie raz Jack widział mnie roznegliżowaną. Ostatni dzień zeszłorocznych wakacji spędziłam na bieganiu po całym hotelu w poszukiwaniu moich ciuchów. Beth to nagrywała, a Jacob latał po schodach w tę i z powrotem z moją walizką. Przyznam się, że to nagranie miało swoje pięć minut na Youtube.

Do garderoby weszła Pati z moją sukienką na bal maturalny, którą użyczyłam jej na potrzeby spektaklu. Pamiętam dzień w którym ją kupowałam. To było dwa lata temu kiedy to wraz z Davidem wybraliśmy się na spacer. W drodze do parku mijamy kilkadziesiąt witryn sklepowych. I właśnie w jednej z nich wypatrzyłam ją. Zwiewna, z masą tiulu zużytego na spódnicę i dużą ilością guziczków których nigdy nie dawałam rady zapiąć. W tej sprawie poratował mnie Jacob. Swoimi zwinnymi palcami powoli zapinał sukienkę, kiedy to do garderoby wszedł Chris z którym grałam.

- Gotowa.? - zapytał i spojrzał na Jacoba dopinającego ostatni guziczek mojej sukienki.

Chris Brown, jak zwykle nonszalancki, seksowny a zarazem uroczy oparł się o futrynę drzwi. Miał na sobie szarą obcisłą bluzę z kapturem, czarne luźne spodnie i przetarte military.

- Jeszcze tylko założę pointy*.

Schyliłam się po torbę i wyjęłam je jednym sprawnym ruchem. Usiadłam na zimnych panelach. Powoli zakładając baletki spojrzałam na zebranych. Chciałam już coś powiedzieć ale z opresji wyciągnął mnie dyrektor teatru .

- Za 2 minuty zaczynamy. - powiedział z uśmiechem na twarzy. - Chris, Sophie wy możecie już iść za scenę, a resztę zapraszam na widownie.

Stałam za kurtyną i rozciągałam się, a Chris powtarzał układ. Musical zaczynał się od solówki tanecznej Chrisa, ja wychodziłam dopiero na refren Don't be gone too long. Przez cały utwór migały światła. To było zetkniecie dwóch różnych stylów. Klasycznego i nowoczesnego. On tańczył hip-hop, a ja balet. Zawsze się niesamowicie czułam tańcząc, a teraz mogłam jeszcze śpiewać. To było to co w życiu najbardziej kochałam. Przez taniec okazywałam uczucia. Śpiewając wyrzucałam z siebie wszystko co się we mnie nagromadzało. Kiedy zaczeła się zwrotka zaczęłam okrążać Chrisa, a refren zatańczyliśmy razem. Światła zgasły i zbiegliśmy ze sceny. Z trochę prześwietlonymi oczami wbiegłam do garderoby się przebrać. Założyłam białą bokserkę, czarne spodnie i kremowe lity. Gotowa wbiegłam na scenę, a przedstawienie trwało dalej.

Ostatnia scena toczyła się w nocnym klubie przy piosence Give Me Everything. Byłam przebrana w strasznie obcisłą sukienkę i dziesięciocentymetrowe szpilki. Tym razem układ był typowo podłożony pod Chrisa. Energiczne szybkie ruchy i pocałunek na koniec. Staliśmy na scenie i słyszeliśmy tylko nasze oddechy. Ja odchylona do tyłu, zahaczona o niego nogą i on pochylony nade mną. Jeszcze chwilę trwały oklaski i zaszliśmy ze sceny.



Wolnym krokiem szliśmy ulicami Nowego Yorku. Migające światła banerów i reklam. Doszliśmy z Jacobem pod drapacz chmur w którym mieszkałam. Pożegnaliśmy się i weszłam do budynku. Podchodząc do windy kiwnęłam do odźwiernego, nacisnęłam jeden z przycisków na panelu i winda ruszyła.

Ubrana w piżamę leżałam już w łóżku przewracając się z boku na bok nie mogłam zasnąć. Myślałam nad wszystkim. Nad teatrem, nad Chrisem z którym miałam tak dobry kontakt i nie raz się całowałam, tatą który bardzo tęskni za Anne, i mną zagmatwaną w tym wszystkim. Włożyłam jedną ze słuchawek do ucha i włączyłam telefon. Pięć nieodebranych połączeń i jeden SMS. Dwa połączenia od mamy, dwa od Bethany, jedno od Chrisa i SMS też od niego. Nie miałam siły oddzwaniać do wszystkich więc sprawdziłam tylko wiadomość. Chris pyta się czy jutro mam zakończenie roku szkolny, a jeśli to o której. Szybko odpisałam, włączyłam Lullaby i równie szybko zasnęłam.

***********************************************************************************************

Pointy - baletki

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej, mam na imię Marika, lat 17. Zaczęłam męczyć się z tym opowianiem już jakiś czas temu (a dokładniej trzy lata temu). Mam nadzieję, że wspólnie dobrniemy do końca tej ....

Cały czas uczę się, najczęściej na swoich błędach. Ale nie poddam się w swoich działaniach.

Do zobaczenia:
    

Komentarze

  1. jakie to jest cudowne <3
    strasznie mnie to zainteresowało *.* co dalej ? :*
    pisz szybciutko następny rozdzialik :*
    chyba nie obrazisz się jeżeli udostępnię link tego bloga w moim kolejnym rozdziale który pojawi się już dziś :)

    twój blog trafia do moich ulubionych <3

    chcę bardzo podziękować za wsparcie ;* nie wiem jak się odwdzięczyć :/

    pozdrawiam miśku ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nie wiesz ja się raduje. Jeszcze chwilę siedziałam i oglądałam Bananowego Doktora, a jak przyszłam i odświeżyłam stronę to od razu coś takiego.

      pomyślnego pisania ;D

      Usuń
  2. Boski <3
    To takie wciągające ;D
    Czekam na next!
    Wpadaj do mnie: http://story-of-my-life-harry.blogspot.com/
    Pozdrawiam :-**

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział CUDNY! *.*
    Z niecierpliwością czekam na drugi rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Sorry za spam pod rozdziałem, ale nie znalazłam odpowiedniej zakładki. Mam nadzieję, że znajdziesz chwilę i wpadniesz do mnie;)

    Spełniło się największe marzenie Patricii. Została modelką. Niestety, jej manager musiał wpaść na pomysł, który przyćmił wielki sukces dziewczyny. Kazał jej zostać dziewczyną Harr'ego Styles'a.. Patt nie jest zachwycona, ale nie ma w tej sprawie nic do gadania. Jest jeszcze jeden problem, prawdziwa dziewczyna Styles'a Kelly, która na każdym kroku pokazuje, że Harry jest jej. Czy dziewczyna przetrwa i wytrzyma do końca kontraktu? Czy stanie się coś, czego nikt nie planował?

    http://1d-false-love.blogspot.com/

    -Nana-

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz