Rozdział IV
Poczułam się nieswojo. Nie byłam przyzwyczajona do takich "luksusów". Jasno marmurowa podłoga i sufit napierały na mnie. Rozejrzałam się zaniepokojona. - Anno, kogo okradłaś? - Zapytałam całkiem poważnie, a reszta rodziny zarechotała za moimi plecami. - Wszyscy zasłużyliśmy na odrobinę luksusu. - David objął ją ramieniem. Spojrzałam w górę na kryształowy żyrandol, w lewo gdzie był taras, w prawo na salon i przed siebie. Strasznie mnie korciło żeby wejść na piętro. Powoli zdjęłam buty, stając na lodowatej podłodze. Skrzywiłam się z zimna. Anna to zauważyła. - Teraz wydaje Ci się zimna, a przy upale będziesz chciała na tym spać. - Odczuwałam to od ostatniej godziny spędzonej w samochodzie. Bethy zrzuciła trampki z nóg. Odwróciła się i spojrzała w dół. - Nie jesteś ciekawa co tam jest? - Powiedziała wskazując głową w stronę schodów. Nie wiedziałam co powiedzieć. W ułamku sekundy podjęłam decyzję. Nikt nie wie kim jestem, co przeszłam, jak zostałam skrzywdzona. Od...